Centrum Naturalnego Rodzicielstwa ROZKWIT

tel. kom.: +48 502 375 088

Aktualności

Warsztat Iny May Gaskin: „Potencjał porodu, czyli czym może być doświadczenie narodzin, jeśli kobieta jest wolna”:

Kilka myśli z warsztatu Iny May Gaskin: Potencjał porodu, czyli czym może być doświadczenie narodzin, jeśli kobieta jest wolna. 9 października 2012 roku W-wa.

Ina May Gaskin, poród naturalny, warsztat Iny May Gaskin, poród, historie porodowe

Dnia 9 października 2012 roku w stolicy odbył się warsztat Iny May Gaskin: „Potencjał porodu, czyli czym może być doświadczenie narodzin, jeśli kobieta jest wolna”:

  • psychologiczne i duchowe aspekty porodu;

  • o wadze decyzji gdzie, jak i z kim chcemy rodzić;

  • jak wspierać przepływ energii porodowej w porodzie.

Guru porodów naturalnych – Ina May – po raz pierwszy odwiedziła Polskę: energiczna starsza pani, na początku sprawiająca wrażenie niedostępnej, z minuty na minutę coraz bardziej rozkręcała się i promieniała: wewnętrznym ciepłem, ogromnym poczuciem humoru, profesjonalizmem w omawianym zagadnieniu, w końcu: całkowicie naturalnym podejściem do porodu, zaufaniem do mądrości kobiecego ciała.

Oto kilka myśli przekazanych w trakcie warsztatu:

  • Nie ciało rodzi, lecz umysł. Tak jest ze wszystkimi ssakami. Drapieżniki są bardzo zainteresowane porodem – mały ssak to atrakcyjny kąsek. Natura wyposażyła więc nas w mechanizm: zatrzymanie porodu, gdy pojawia się niebezpieczeństwo. A szpital to miejsce niebezpieczne, gdzie się choruje, gdzie każdy może wejść w każdej chwili do pokoju rodzącej. Potrzeba prywatności, intymności i zmiany nastroju na radosny (śmiech, żarty w trakcie porodu) – tego nie ma w książkach dot. położnictwa.

  • Nie słuchajcie negatywnych historii porodowych! Mówcie:

    – Nie chcę tego słuchać! Nie zdaje sobie pan/pani sprawy, że to jest brak kultury?

    Sprawić, by ta osoba pomyślała sobie: Skąd taka głupia uwaga z mojej strony?

    Trudne doświadczenia porodowe trzeba wyrazić terapeucie, a nie innej kobiecie w ciąży. To są zasady etykiety porodowej: co mówić, a czego nie. Podobnie z dotykaniem brzucha.

    Gdy jesteśmy w ciąży musimy być odważne, nie zastraszać swoich ciał. Słuchać pięknych historii porodowych, a nie czytać statystyki czy badania. Opowieści i doświadczenia mają tą siłę, że nie muszą być nasze, by działały.

  • Sposoby zmniejszania leku porodowego: po pierwsze należy uczyć się od zwierząt, one nie mają schizy porodowej. I dwa filmiki:

    • Poród słonia (ugięcie tylnych nóg, bujanie się, szerokie otwarcie pyska w trakcie wyłaniania się słoniątka, opanowanie przestraszenia i sięgnięcie do instynktownego działania, gdy dziecko nie oddychało – resuscytacja)

    • Poród szympansa (wieloródka czując, że poród jest za szybki, przyjęła pozycję do góry nogami; ślinienie palców i nawilżanie krocza; przy porodzie druga samica (mama), nie dotykała rodzącej, energię wyrzucała w inny sposób, instynktownie nie zaburzała porodu niepotrzebnym kontaktem z rodzącą)

      Małpy nie straszą się nawzajem. Jesteśmy tym gatunkiem ssaków, który umie sam siebie przestraszyć. Taki poziom lęku, jaki jest teraz nie wystąpił nigdy wcześniej. Staliśmy się uzależnieni od chirurgii – to szaleństwo!

Takie filmy znoszą lęki, a telewizyjne produkcje je podsycają, bowiem przemysł czerpie korzyści ze straszenia kobiet.

  • W Skandynawii w klinice zapobiegającej tokofobii (strach przed porodem) często wystarczy jedna rozmowa z położną, aż 80 % kobiet zmienia zdanie.

  • Inne sposoby zmniejszania lęku przed porodem:

    – obecność osoby, która – jak mama łagodząca wybudzone z nocnego koszmaru dzieci – zapewni: spokój, głęboki spokojny oddech, brak poleceń, kojące, powolne wypowiedzi,

    – śpiew, przytulenie, objęcie, by wyciszyć lęk spokojnym oddechem, bliskością, dać miłość rodzącej. Ona wie, co robić. Wystarczy, aby położna/doula była obok w pokoju.

  • Odbudować świętość porodu. Tak długo, jak porody będą odbywać się w szpitalach, a pisać o nich będą mężczyźni, nie będzie nic wiadomo o duchowości porodu. Wszak studenci medycyny to w środku wystraszone dzieci. Natomiast poród to mistyczne piękno kobiety wydobyte na zewnątrz.

  • Dobrze, żeby mężczyzna był przy porodzie swego dziecka. Ale trzeba pomóc mu być potrzebnym. W szczególności w trudnych sytuacjach, należy podnosić ducha rodzącej i partnera, zaskoczyć, powiedzieć coś śmiesznego, opowiedzieć rozbawiającą historię.

  • Trzeba mówić kobietom o całym spektrum fizjologicznych doświadczeń porodu: naturalne jest urodzić w 20 min i naturalne jest rodzić cały dzień. Wskazywać na zagrożenia związane z cesarskim cięciem, ale nie pokazywać filmu z cesarki. To nie jest normalne. Z dużym współczuciem należy podchodzić do kobiet, które doświadczyły cc. Nie oceniać, uważać, by nie poczuły się winne, nie dać do zrozumienia, że coś z mamą było nie tak, że coś nie zadziałało.

  • Wagina może tak się rozszerzyć, żeby nacięcie nie było konieczne. Nasze ciała są doskonałe. Jak u mężczyzn możliwe jest powiększenie penisa, tak u kobiet powiększenie waginy. Mówić dziewczynkom: mamy ukrytą moc. Powiększamy się kiedy trzeba. Mężczyźni mogą tego nie wiedzieć, więc nacinają. Ciała mężczyzn są dobrze skonstruowane, ciała kobiet też. Ale dobrze działają, gdy są odpowiednie warunki. Wszyscy wiemy, jakie warunki są sprzyjające powiększaniu członków męskiego ciała…U mężczyzn penis powiększa się i zmniejsza i nic się nie psuje, wszystko zależy od tego, gdzie jest krew. Podobnie jest z kobiecą waginą.

  • Zmienić słownictwo dotyczące porodu. Słowo skurcz mówi umysłowi, że będzie bolało. I boli. Odwrócić to, zmieniając język w dobrym kierunku. Fala, przypływ – to jest dobre słowo. A wagina powiększa się, nabrzmiewa, otwiera, ale nigdy rozciąga (jak kiepskiej jakości stanik). Wszystko, co powiesz, dociera do głębi kobiety, do jej istoty. Gdy mówisz ból, będzie ból; gdy mówisz strasznie, będzie strasznie.

  • Poród to miejsce, gdzie przyjemność i ból są bardzo blisko. Ból więc też jest, ale to dobry ból. Trzeba go zróżnicować. To inny rodzaj bólu niż przy np. złamanej nodze, gdzie ból jest stały, występuje uszkodzenie ciała. Nasze ciało wie, jak odpowiedzieć na ból porodu. On przychodzi i odchodzi. Między falami pytać rodzącej: Boli Cię coś? Nie. To dowód na to, że nic nie jest uszkodzone, że nic się złego w ciele nie dzieje. Więc to iluzja, nie ból. Nauczyć się redukować ból, głęboko oddychać, wyśmiać się, wycałować go (kiss it away).

  • Komplikacje rodzą się w szpitalu. Autorkami są często same rodzące, bo powód powstaje jeszcze przed wejściem do szpitala.

Na warsztacie było kilkadziesiąt cudownych kobiet (na czele z Panią Ireną Chołuj), położnych, doul, mądrych i wierzących w mądrość kobiecych ciał. Dwa dni wcześniej we Wrocławiu odbyło się seminarium: „Techniki ułatwiające trudny poród”, które zgromadziło kolejne. Jest nas zapewne dużo więcej. To daje nadzieję, że porodom zacznie być zwracana ich „świętość”.